a miało być tak pięknie...



A więc plan był taki:
relaksujące popołudnie przy maszynie... dobra muzyczka w tle... chciałam skończyć poduszki do sypialni... chłopcy wybrali się na długi spacer...czas dla siebie...
I to by było na tyle w zasadzie:
maszyna do szycia za nic nie chciała współpracować, igła z nitką były w stanie wojny, nici rwały się co chwila, igła skróciła się o głowę, mój spokój upragniony, wyczekany pierzchnął bezpowrotnie, frustracja rosła z minuty na minutę, ba, nawet słuchanie muzyki poszło w niepamięć zagłuszane skutecznie awanturą za ścianą u Szalonej Fryzjerki...
Ech...



So the plan was:
a relaxing afternoon with the sewing machine... good music... I wanted to finish the pillows for the bedroom... the boys went for a long walk... time for myself...
And that would be enough:
sewing machine did not want to cooperate, needle and thread were at war, the needle was shortened by a head, my calmness has passed away irrevocably, frustration was growing and even listening to the music didn't help effectively silenced by the quarrel behind the wall...
Eh...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz